FM Leasing

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Zanim podpiszesz umowę Kontrowersyjne zapisy w umowie leasingu i OWUL

Kontrowersyjne zapisy w umowie leasingu i OWUL

Treść umowy leasingu, a zwłaszcza Ogólnych Warunków Umowy Leasingu (OWUL) wprawia niektórych, przyszłych leasingobiorców w zdumienie. Część zapisów umownych wydaje się być wyjątkowo restrykcyjna, a wiele z nich - pozornie - wręcz niedorzeczna. U wielu przedsiębiorców po lekturze standardowej umowy leasingu powstaje wrażenie, że w nadmiernym stopniu uprzywilejowuje ona finansującego, a na barki korzystającego nakłada głównie obowiązki i ograniczenia.

Chcemy jednak uspokoić – zapisy, które wydają się zagrożeniem dla korzystającego, mają swój głębszy sens, a poza tym wyjątkowo rzadko stosowane są w praktyce. Trochę na zasadzie „prawo sobie, życie sobie”.

Restrykcyjność umowy leasingu wynika poniekąd z samej istoty leasingu. Pomimo tego, że formalnym właścicielem przedmiotu leasingu jest finansujący, to jednak w praktyce korzystający dysponuje nim tak jakby była to jego własność.
Z drugiej strony ten przedmiot leasingu jest w zasadzie jedynym zabezpieczeniem dla firmy leasingowej. Dlatego leasingodawca musi nałożyć na korzystającego obowiązek należytego użytkowania, dbania i zabezpieczenia przedmiotu leasingu.

Stąd właśnie biorą się różne zapisy umowne, które są niejako dokładną instrukcją jak leasingobiorca powinien obchodzić się z przedmiotem leasingu. Jak już wspomnieliśmy część z tych zapisów budzi często zdumienie, a wręcz irytację, ponieważ firmy leasingowe zastrzegają sobie również możliwość daleko idącej ingerencji w działalność korzystającego i możliwość jej kontroli w celu dostatecznego zabezpieczenia swoich interesów.

Trzeba tu jednak wyraźnie zaznaczyć, iż większość restrykcyjnych zapisów (część z nich wymieniamy poniżej) jest w praktyce w zasadzie martwa.
Najczęściej zdarza się tak, że przedstawiciele firmy leasingowej przez cały okres leasingu zupełnie nie interesują się zarówno „losem” przedmiotu leasingu jak i samego leasingobiorcy. O ile raty leasingowe regulowane są terminowo lub bez większych opóźnień, to leasingodawca nie zawraca sobie głowy jakimikolwiek kontrolami, czy to przedmiotu leasingu i jego stanu, czy choćby sytuacji finansowej leasingobiorcy w trakcie trwania umowy leasingu.

Powiedzmy sobie szczerze – firmy leasingowe z powodów czysto praktycznych i ekonomicznych nie mogą sobie pozwolić na kontrolowanie wszystkich swoich leasingobiorców i wszystkich przedmiotów leasingu.
Dlatego ograniczają się jedynie do przypadków bardzo szczególnych – np. w sytuacjach gdzie występują problemy w płatnościach, sprawy windykacyjne, mogą to być też umowy leasingu o wysokim poziomie ryzyka lub bardzo dużej wartości, itp.

Przeciętny leasingobiorca nie musi się obawiać, że firma leasingowa przeprowadzi mu niezapowiedzianą kontrolę o świcie i będzie sprawdzać czy aby na pewno klocki hamulcowe w leasingowym pojeździe zostały wymienione na czas i w odpowiedniej stacji obsługi.


Przykłady niektórych budzących kontrowersje zapisów umów leasingu i OWUL

1. Finansujący zastrzega sobie prawo do oznakowania przedmiotu leasingu własnym logo bez możliwości sprzeciwu Korzystającego.

Martwy zapis umowy nigdy nie realizowany w praktyce. Firmy leasingowe nie wymagają oznaczenia przedmiotów leasingu własnym logo czy symbolami. Nawet firmy CFM, zajmujące się wynajmem długoterminowym samochodów ograniczają się co najwyżej do umieszczenia podkładki rejestracyjnej z logo i „namiarami” w leasingowanych samochodach.

2. Finansujący zastrzega sobie możliwość kontroli przedmiotu leasingu w dowolnym czasie. Finansujący wymaga również aby korzystający informował go o każdorazowej zmianie miejsca przetrzymywania przedmiotu leasingu.

Trudno sobie w ogóle wyobrazić stosowanie zapisu tego typu w praktyce – zwłaszcza w przypadku samochodów czy jakichkolwiek innych środków transportu.
Przepis ten ma po prostu charakter dyscyplinujący dla korzystającego, który jest wyjątkowo problematyczny.
Leasingobiorca, który ma coś na sumieniu nie może po prostu się zasłaniać tym, że nie ma obowiązku udostępnić przedmiotu leasingu do kontroli, czy choćby nie ma obowiązku poinformować o tym co dzieje się i gdzie przedmiot leasingu znajduje się w danym momencie.
W „normalnych” przypadkach obowiązek ten pozostaje jedynie na papierze.

3. Zapisy OWUL dotyczące użytkowania przedmiotu leasingu nakładają wiele restrykcji – takich jak sposób i miejsca gdzie przedmiot leasingu należy serwisować, , jak i gdzie ma być ewentualnie naprawiany, w jaki sposób ma być zabezpieczony, itd. W przypadku samochodów często znajdują się zapisy, że pojazd nie może być użytkowany do jazdy rajdowej, treningowej, czy jakiejkolwiek inne związanej ze zwiększonym ryzykiem zużycia i uszkodzenia. Nie może być też tuningowany czy przerabiany bez zgody finansującego.

W praktyce powyższe zapisy są w zasadzie nie weryfikowalne przez firmę leasingową. Leasingobiorca ma generalnie za zadanie dbać o przedmiot leasingu. W przypadku windykacji, jeśli będzie on zmuszony oddać przedmiot leasingu i okaże się, że jest to „kupa złomu”, to tak czy inaczej będzie musiał on pokryć tą nadmierną utratę wartości.
Nie będzie się mógł również zasłonić tym, że nie musiał czegoś robić (np. przeglądów), bo nie było takiego zapisu w umowie. Otóż takie zapisy są i każdy leasingobiorca wie jakie są co do niego oczekiwania ze strony firmy leasingowej.
Są to ponownie rzeczy praktycznie nieweryfikowalne i nie sprawdzane w przypadku bezproblemowych, terminowo spłacanych umów leasingu. Dotyczy to zresztą również tuningu i przeróbek samochodów czy innych przedmiotów leasingu.
Jednak w przypadku jazd sportowych, itp. pamiętać należy, że nie tylko leasingodawca może mieć obiekcje. Może je mieć również ubezpieczyciel, który odmówi wypłaty odszkodowania w przypadku szkody.

4. Finansujący zostawia sobie prawo do kontrolowania sytuacji finansowej korzystającego na wezwanie. Może żądać przesyłania deklaracji podatkowych i innych dokumentów księgowych. Wymaga też aby korzystający informował o wszelkich sytuacjach mogących spowodować trudną sytuację korzystającego i zagrozić terminowemu regulowaniu rat leasingowych (np. postępowania sądowe, upadłościowe, egzekucje, itp.)

Zapisy te często budzą sprzeciw przedsiębiorców, którzy uważają, że skoro raz zweryfikowano ich wiarygodność i zdolność kredytową przy podpisywaniu umowy leasingu, to powinno to wystarczyć.
I faktycznie w zdecydowanej większości przypadków w zupełności to wystarcza. Sytuacje, w której leasingodawca żąda od leasingobiorcy informacji o swojej sytuacji finansowej występują niezwykle rzadko i to w zasadzie tylko w sytuacjach kiedy zaczyna dziać się coś niepokojącego (a i to nie zawsze).
Taka okresowa kontrola może też przydarzyć się leasingobiorcom, którzy są mocno zadłużeni, posiadają umowy leasingu o bardzo dużej wartości, itd. Firma leasingowa chce po prostu wiedzieć wtedy czy ewentualne kłopoty leasingobiorcy nie pociągną za sobą znacznych strat leasingodawcy. Może on wtedy, z odpowiednim wyprzedzeniem, zażądać np. dodatkowych zabezpieczeń do umowy leasingu.