Opłaty dodatkowe w leasingu

Czy wiedzieliście, że firmy leasingowe naliczają swoim leasingobiorcom opłatę za tzw. „udzielenie pisemnej informacji na wniosek organów ścigania i organów administracji o użytkowniku pojazdu, którym dokonano wykroczenia”?
W skrócie chodzi o wszelkiego rodzaju wezwania głównie z policji i straży miejskiej, które spowodowane są np.: nieprawidłowym parkowaniem lub zdjęciem z fotoradaru i które trafiają do firmy leasingowej jako właściciela pojazdu.

Leasingodawca musi na takie wezwanie, które trafia na jego adres, zareagować, wskazując dane i adres użytkownika samochodu, czyli leasingobiorcy. Za taką „usługę” większość firm leasingowych nalicza leasingobiorcom opłatę – najczęściej w wysokości 50 złotych (choć zdarzają się czasami i opłaty wyższe).

GW: "Poczet dziwnych prowizji"

Od kilku tygodni Gazeta Wyborcza publikuje cykl „Poczet dziwnych prowizji bankowych”. W odcinku piątym porusza fakt naliczania opłat naliczanych przez firmy leasingowe za wezwania, określając go jako „wyjątkowo smakowity” przykład zagrań poniżej pasa polskich instytucji finansowych.Oczywiście na pierwszy rzut oka taka „ekstra” dopłata do wezwania, a w konsekwencji mandatu wydaje się wyjątkowo perfidna! Ciężko się dziwić osobom, które reagują na taką informację oburzeniem.

Czy jednak na pewno ta opłata za wezwanie jest rzeczywiście tak niesprawiedliwa jak mogłoby  się wydawać? Zastanówmy się chwilę.

Punkt widzenia leasingodawców

Zacznijmy od tego, że w Polsce, w przeciwieństwie do wielu krajów, organy administracji państwowej nie posiadają informacji o użytkowniku pojazdu, jeśli ów pojazd jest przedmiotem umowy leasingu. Nie jest zatem winą firmy leasingowej, że na jej adres trafiają wszelkie wezwania z tytułu wykroczeń, a czasem nawet przestępstw, popełnianych przez użytkowników/leasingobiorców samochodów, które formalnie należą do niej.

Leasingodawca nie ma wyjścia i musi odpowiedzieć policji, straży miejskiej czy jakiejkolwiek innej instytucji, wskazując użytkownika pojazdu.
Wyobraźmy sobie teraz, że przeciętna firma leasingowa jest właścicielem kilkunastu tysięcy (większe firmy kilkadziesiąt tysięcy) samochodów, które są oddane w leasing.

Nietrudno sobie zatem wyobrazić, że przeciętna firma leasingowa otrzymuje rocznie nawet kilka tysięcy tego typu wezwań. Konieczność reakcji na nie powoduje generowanie poważnych kosztów. Obsługa tego typu wezwań wiąże się bowiem z koniecznością zatrudnienia nierzadko co najmniej kilku pracowników, którym trzeba zorganizować stanowisko pracy, często ponieść koszt dostosowania sytemu informatycznego w firmie, nie należy też zapominać o kosztach papieru, kopert, korespondencji, telefonów, itp.

Koszty są rzeczywiste, a nie wymyślone

Przy tak dużych ilościach wezwań koszty liczone są w dziesiątkach, a nawet setkach tysięcy złotych rocznie, które ponieść musi firma leasingowa, a w konsekwencji jej klienci, bo tak już świat jest urządzony.
Wydaje się zatem, że lepiej jest gdy koszty ponoszą jedynie ci leasingobiorcy, którzy dokonują wykroczeń i otrzymują wezwania, niż koszt ten miałby być ukryty i rozłożony na wszystkich – bez wyjątku -  klientów firm leasingowych, w postaci droższej oferty.

Użytkownicy ignorują wezwania - czyli aspekt motywacyjny

Oczywiście nadal można uważać, że koszt rzędu 50 złotych jest zwyczajnie zbyt duży, bo aż takich kosztów jedno wezwanie nie może przecież generować. Pamiętać jednak należy również o „motywacyjnej” stronie tego typu opłat. Bowiem wielu leasingobiorców często ignoruje wezwania zostawione np. za wycieraczką samochodu wiedząc, że właścicielem jest firma leasingowa. Wydłuży to zatem znacznie czas szukania sprawcy, a w sprzyjających okolicznościach sprawiedliwość może nawet nigdy nie nadejść.

Tymczasem świadomość otrzymania dodatkowej opłaty może działać jako bodziec na użytkownika, który „chętniej” zgłosi się w odpowiednie miejsce w celu złożenia wyjaśnień i/lub przyjęcia mandatu.

Zaoszczędzi to pracy leasingodawcy i tym samym uchroni od dodatkowej opłaty leasingobiorcę.

Porównuj opłaty, wybierając finansującego

Na koniec chcemy jednak zwrócić Waszą uwagę na konieczność analizy Tabeli Opłat i Prowizji firmy leasingowej, której ofertę chcecie wybrać. W tabeli bowiem opłata za takie wezwanie musi być ujęta. Jeśli jest to 50 złotych, to naprawdę można uznać, że jest to kwota rozsądna i w dużej mierze zasadna. Jeśli jednak kwota ta jest wyższa, to można ją uznać za przesadzoną. Powinno się wtedy zapalić światełko czy nie jest to leasingodawca wyznający zasadę biznesu polegającą na odzieraniu ze skóry raz uwiązanego umową leasingu klienta.

Zapraszamy udziału w dyskusji na forum: Poczet dziwnych prowizji bankowych - tym razem leasing

Dowiedz się więcej: Opłaty dodatkowe w leasingu

Indywidualna pomoc w wyborze oferty

Pamiętaj, że użytkownicy, którzy skorzystali z naszej Wyszukiwarki Leasingu otrzymują od nas bezpłatne wsparcie, m.in. w postaci analizy otrzymanych ofert i warunków umów.

 

Foto: freedigitalphotos.net