Publikacja dotycząca leasingu

Sąd Najwyższy uznał w ostatni piątek, że roszczenia Centrum Leasingu i Finansów (Clif) S.A. i jego akcjonariuszy są uzasadnione i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. Decyzja zmienia postanowienia dwóch poprzednich instancji: sądu okręgowego i apelacyjnego, gdzie 90 mln domagała się sama spółka, a kolejnych 80 mln jej akcjonariusze.

Przypomnijmy, że w 2001 roku sąd ogłosił upadłość firmy leasingowej Clif. Sprawa stała się głośna po tym jak praktycznie z dnia na dzień największa i najbardziej rozpoznawalna, obok EFL, firma leasingowa stała się rzekomym bankrutem, a jej klienci zostali postawieni przed faktem wykupu przedmiotów leasingu za kwoty znacznie wyższe od wcześniej umowionych. Za sprawą stał sędzia Dariusz Czajka, szara eminencja wymiaru sprawiedliwości, „specjalista” od kontrowersyjnych upadłości, przy których majątek upadłych firm przejmowany był w podejrzanych okolicznościach.

16 maja 2004 r. Sąd Najwyższy ustalił, że ogłaszając upadłość CLiF sędziowie poprzednich instancji dopuścili się poważnego naruszenia prawa. Po raz pierwszy w historii III RP Sąd Najwyższy unieważnił upadłość firmy i przekazał sprawę spółki Clif do ponownego rozpoznania, podczas którego okazało się, że nie było żadnych podstaw do ogłaszania upadłości.
Sam sędzia-komisarz Dariusz Czajka w 2004 roku sędzia Dariusz Czajka stanął przed sądem dyscyplinarnym pod pięcioma zarzutami związanymi również z prowadzeniem upadłości CLIF-a.
Sąd dyscyplinarny I instancji orzekł wobec Dariusza Czajki karę dyscyplinarną przeniesienia na inne stanowisku służbowe stwierdzając w uzasadnieniu, że obwiniony dopuścił się kumoterstwa.

Nie zmieniło to faktu, że na skutek decyzji Dariusza Czajki spółka Clif praktycznie przestała istnieć na rynku leasingowym, a kilka tysięcy leasingobiorców mających aktywne umowy zawarte z Clifem zostało w sposób dotkliwy poszkodowanych finansowo.
Rzuciło się to również cieniem na całą branżę leasingową na długie lata.

Clif złożył pozew o odszkodowanie. Wyrok sądu w pierwszej i drugiej instancji uznał, że upadłość była jedynie wadliwa, a nie bezprawna. W związku z tym żadne odszkodowanie firmie nie należy się. Wadliwość wyroku wydanego w 2001 roku miała wynikać z nieprawidłowej opinii biegłego. Piątkowa decyzja Sądu Najwyższego ponownie otwiera firmie Clif drzwi do uzyskania odszkodowania w kwocie 170 mln złotych.
– Jeszcze raz okazało się, że Sąd Najwyższy broni nie tylko praworządności, ale sprawiedliwości i godności – komentuje wyrok Dariusz Baran, prezes spółki Clif.

Data publikacji: 15.02.2010

Joomla SEF URLs by Artio
 

Portal FmLeasing.pl