Media regularnie straszą nas kataklizmami, które ostatecznie się nie materializują. Tym razem na celowniku znalazły się samochody elektryczne i ich rzekomo dramatyczna utrata wartości. Owszem, elektryki tracą na wartości szybciej niż spalinowe. Ale czy to powód do paniki i czarnych scenariuszy na kolejne lata? Fakty są spokojniejsze niż nagłówki – sprawdź, co tak naprawdę wiadomo, a czego nie wie absolutnie nikt.
Artykuł dotyczy: Elektryki tracą wartość szybciej niż spalinowe – to fakt. Ale czy medialna panika jest uzasadniona? Sprawdź, co naprawdę wiadomo i jak się zabezpieczyć.
Spis treści
- Co mówią media – i co z tego jest prawdą?
- Elektryki faktycznie tracą wartość szybciej – ale o ile?
- Czego „eksperci" nie biorą pod uwagę – czyli druga strona równania
- Co mówi historia o czarnych prognozach?
- Co to oznacza dla Ciebie, jeśli leasingujesz lub kupujesz elektryka?
- Jak się zabezpieczyć przed utratą wartości elektryka?
Co mówią media – i co z tego jest prawdą?
Media żyją z przyciągania uwagi, a uwagę najskuteczniej przyciągają złe wiadomości. Ostatnio coraz głośniej jest o tym, że samochody elektryczne dramatycznie tracą na wartości – i że będzie tylko gorzej. Artykuły wieszczą zalew tanich, niechcianych elektryków, miliardowe straty firm leasingowych i kataklizm na rynku wtórnym.
Jak to wygląda konkretnie? Jeden z takich tekstów krążących po internecie wskazuje m.in., że po trzech latach elektryk może stracić ponad połowę swojej wartości, a jeszcze w 2022 roku trzyletnie auta elektryczne utrzymywały blisko 90% ceny – dziś jest to średnio okolice 40%. Dane z rynku niemieckiego pokazują, że elektryki tracą na wartości wyraźnie szybciej niż spalinowe odpowiedniki – różnica potrafi sięgać nawet 26 punktów procentowych. Dla przykładu: Hyundai Kona EV w wariancie elektrycznym traci ponad połowę wartości, podczas gdy wersja spalinowa – jedynie około jednej czwartej.
Do tego dochodzi argument o „nadchodzącej fali zwrotów z leasingów" – w USA kulminacja ma nastąpić w 2028 roku (nawet 800 tys. elektryków wracających z leasingu), a w Polsce analogiczna sytuacja spodziewana jest już w 2027 roku. No i oczywiście „miliardowe straty firm leasingowych", które podobno oparły swoje modele na zbyt optymistycznych wycenach wartości rezydualnej.
Brzmi strasznie? Trochę tak. Ale… – przeczytaj dalej.
Elektryki faktycznie tracą wartość szybciej – ale o ile?
Zacznijmy od tego, co jest faktem. Tak – samochody elektryczne obecnie tracą na wartości szybciej niż spalinowe. Możesz to sprawdzić sam w naszym Kalkulatorze utraty wartości samochodu. Rzeczywiście, po 3 latach elektryk traci zazwyczaj kilkanaście punktów procentowych więcej niż spalinowy odpowiednik tego samego producenta. To realne i warto to brać pod uwagę przy zakupie lub leasingu.
Dlaczego tak się dzieje? Główne powody to szybki postęp technologiczny – nowe modele oferują coraz większe zasięgi i sprawniejsze ładowanie, co obniża atrakcyjność starszych egzemplarzy – oraz wciąż ograniczony popyt na używane elektryki, bo część kierowców podchodzi do elektromobilności z rezerwą. Na razie…
To realne zjawisko. Nikt rozsądny tego nie kwestionuje.
Problem w tym, że niektórzy na podstawie dzisiejszych danych wyciągają daleko idące wnioski o tym, co będzie za 3, 5 czy 10 lat.
Czego „eksperci" nie biorą pod uwagę – czyli druga strona równania
Wszystkie czarne prognozy mają jedną wspólną cechę: skupiają się wyłącznie na podaży – czyli liczbie elektryków, które trafią na rynek wtórny. To akurat łatwo policzyć: wiadomo, ile pojazdów sprzedano i ile umów leasingowych zawarto, można więc oszacować, ile aut wróci.
Ale rynek to nie tylko podaż. To też popyt – a tego nie da się zmierzyć ani przewidzieć. I właśnie tę drugą stronę równania „eksperci" od kataklizmów wygodnie pomijają.
Tymczasem logika ekonomiczna podpowiada coś innego. Jeśli na rynek trafi duża liczba używanych elektryków, ich ceny spadną – to prawda. Ale niższe ceny oznaczają wyższą dostępność i większą atrakcyjność dla kupujących, którzy dotąd elektryków nie brali pod uwagę. Jednocześnie równolegle będzie się kurczyła dostępność używanych spalinówek – bo i tych przybywa mniej. Wielu kierowców po prostu nie będzie miało wyjścia i zacznie poważnie rozważać elektryka.
Innymi słowy: tam gdzie rośnie podaż, uruchamia się popyt. Może nie od razu, może z opóźnieniem – ale historia rynków pokazuje, że konsumenci zachowują się racjonalnie i masowo korzystają z okazji, gdy się pojawia.
Co mówi historia o czarnych prognozach?
Prowadzimy FmLeasing od 17 lat. Przez ten czas byliśmy świadkami dziesiątek prognoz wieszczących kryzysy, załamania, upadki rynków i rozmaite armagedony gospodarcze. Żadna z tych zapowiedzi nie zmaterializowała się w formie, którą przepowiadały media.
Nie mówimy, że problemy się nie zdarzają – zdarzają. Ale ich skala i przebieg rzadko kiedy przypominają to, co wcześniej straszliwie wieszczono.
Dlatego i obecne czarne scenariusze dotyczące elektryków uważamy za nadmierną i nieodpowiedzialną przesadę. W dłuższej perspektywie tempo utraty wartości samochodów elektrycznych powinno stopniowo zrównywać się ze spalinowymi. A za jakiś czas – kto wie – może okazać się, że to właśnie stare spalinówki będą niechciane, a ich wartość będzie podtrzymywana wyłącznie przez kolekcjonerów, podobnie jak dziś dzieje się z zegarkami mechanicznymi.
Snucie scenariuszy na 5–10 lat do przodu na podstawie dzisiejszego zdjęcia rynku to wróżenie z fusów. Można to robić, ale powinno się wtedy wyraźnie zaznaczyć, że jest to spekulacja – a nie prognoza, a tym bardziej pewnik.
Co to oznacza dla Ciebie, jeśli leasingujesz lub kupujesz elektryka?
Jedno jest bardzo prawdopodobne: w ciągu najbliższych 2, może 3 lat elektryki będą pewnie nadal traciły na wartości trochę szybciej niż spalinowe. To nie jest czarnowidztwo – to realny, aktualny trend, z którym warto się liczyć.
Jeśli więc planujesz sprzedać swojego elektryka za 2–3 lata, możesz natrafić na większy niż oczekiwany spadek wartości. I nawet jeśli żadnej katastrofy nie będzie, warto mieć to z tyłu głowy przy decyzjach finansowych.
Skorzystaj z naszego Kalkulatora utraty wartości samochodu, żeby sprawdzić, jak szybko traci na wartości konkretna marka i model, który rozważasz. To pozwoli Ci lepiej oszacować realny koszt posiadania auta – i uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek.
Jak się zabezpieczyć przed utratą wartości elektryka?
Jest jeden konkretny sposób, żeby nie martwić się nadmiernie utratą wartości elektryka – przynajmniej w kontekście szkody całkowitej lub kradzieży. To ubezpieczenie GAP.
W przypadku elektryka, który szybciej traci na wartości, ryzyko jest szczególnie realne: jeśli za 2 lata Twoje auto zostanie skradzione lub ubezpieczyciel uzna szkodę za całkowitą, odszkodowanie z AC lub OC sprawcy będzie liczone według aktualnej wartości rynkowej – a ta może być znacząco niższa niż cena, którą zapłaciłeś. GAP pokrywa dokładnie tę różnicę, dopłacając brakującą kwotę do wartości z dnia zakupu.
Przy szybko tracących na wartości elektrykach GAP to nie jest luksus – to po prostu rozsądne zabezpieczenie.
Na FmLeasing.pl możesz wykupić sprawdzony GAP fakturowy taniej niż u leasingodawcy czy dealera. Znasz cenę pojazdu? Wystarczy 10 sekund, żeby sprawdzić wysokość składki: Kalkulator Ubezpieczenia GAP.
Wyszukiwarka ofert leasingowych
Skontaktuj się z najlepiej ocenianymi leasingodawcami,
otrzymaj od nich oferty leasingu
i w prosty sposób wybierz tańsze finansowanie
Szkoda całkowita w leasingu
Szkoda całkowita w leasingu to temat, który obrósł różnymi legendami. W internecie można natknąć się na niestworzone historie najczęściej powielane przez osoby, które prawdopodobnie nigdy nie miały nic wspólnego z leasingiem. Dlatego tym materiałem chcemy przekazać, jak temat szkody całkowitej w leasingu wygląda w rzeczywistości.
Komentuj i czytaj komentarze do tego artykułu na forum: Media straszą, że elektryki błyskawicznie tracą wartość i będzie tylko gorzej. Czy mają rację? >
Autor: Michał Krupiński
Jestem wydawcą i współzałożycielem FmLeasing.pl, w branży leasingowej od 2000 roku. Specjalizuję się w analizie ofert leasingowych i produktów oferowanych przez branżę, podatkowych i prawnych aspektach finansowania firmowych aktywów, oraz ubezpieczeniach w leasingu. Reprezentuję stronę leasingobiorcy — piszę o tym, jak wybrać leasing oraz ubezpieczenia mu towarzyszące i nie przepłacić.
Chętnie odpowiem na pytania dotyczące niniejszej publikacji. Kontakt i więcej informacji o mnie na stronie: Michał Krupiński
Komentuj i czytaj komentarze do tego artykułu na forum: 


